- Nie wygłupiaj się! - Z trudem opuściłam rękę. -Takie małe skaleczenie nie jest groźne. .

Poza strzelnicą Perlmutter nigdy nie strzelał ze swojego służbowego rewolweru. Prawdę mówiąc, nigdy nawet nie wyciągnął broni na służbie. W ciągu ostatnich trzydziestu lat zetknął się tylko z trzema przypadkami śmierci, które można było uznać za „podejrzane”, i sprawcy wszystkich trzech zostali ujęci w ciągu kilku godzin. Jednym był eksmałżonek, który upił się i postanowił dowieść swej dozgonnej miłości, zabijając najpierw podobno uwielbianą żonę, a potem siebie. Udało mu się zrealizować pierwszą część planu, pakując dwa ładunki śrutu w głowę byłej żony, ale spaprał drugą połowę, jak wszystko w swoim nędznym życiu. Zabrał tylko dwa naboje. Godzinę później siedział w więzieniu. Podejrzaną śmiercią numer dwa zginął nastoletni chuligan zadźgany przez dręczonego, chuderlawego ucznia podstawówki. Chuderlak odsiedział trzy lata w poprawczaku, gdzie poznał prawdziwe znaczenie słów „chuligan” i „dręczyć”. Ostatnim przypadkiem był umierający na raka, błagający żonę, z którą przeżył czterdzieści osiem lat, żeby skróciła jego cierpienia. Zrobiła to. Dostała wyrok w zawieszeniu i Perlmutter podejrzewał, że wcale nie żałowała tego czynu..     Struycken zacisnął zęby i odwrócił głowę, by nie patrzeć na pokiereszowaną twarz elfa. Wolał patrzeć na łagiewkę z brzozowej kory, przy której brzęczały dwie osy.. - Nic. Teraz będę robił nic jak Krzyś z Kubusia Puchatka. A tak w ogóle to gdzie mamy Kubusia Puchatka? Poczytam sobie. Dawno nie czytałem wartościowej książki.. Nic.. Leżał na leśnej ściółce, tuż obok pnia sosny. O jakieś dwadzieścia kroków stało kilka rozkułbaczonych koni. Widział je zza pierzastych paproci, niedokładnie, ale jeden z tych koni był bez wątpienia kasztanką Jaskra..