Sayannah skinęła głową. .
Kuponów w ręku. Na dworze się ściemniało, a jej ciągle nie było.. Sploty żylne na dłoniach. Pewnego dnia obudzę się bez rąk. To także jest jakieś wyjście.. - Nie znam was!. – Nigdy mi tak na nikim nie zależało.. Velerad ponownie ściszył głos prawie do szeptu, nachylając się przez stół.. Okazało się zresztą, że wcale nie miałam wyboru.. .